moja amerykańska przygoda

Maciek_okladka.inddWiele lat temu zdecydowałem się na ryzykowny krok. Wsiadłem do samolotu i poleciałem w ślepo za ocean, zdając się na los. O niezwykłych przygodach, które mi się przydarzyły, napisałem później w książce pod tytułem „Amerykańskie Zmagania”. Dzięki tej odważnej decyzji odnalazłem swoje miejsce w życiu.

Siedzę w wygodnym fotelu Boeinga 747-200. Dookoła znajdują się setki uśmiechniętych ludzi. Nikt nie mówi po polsku. Stewardessy są bardzo miłe. Roznoszą napoje i posiłki. Zaraz pokażą film. Ja natomiast zastanawiam się nad swoją przyszłością. W Nowym Yorku, do którego lecę, nie znam nikogo. Nikt nie wyjdzie po mnie na lotnisko. Nie wiem, gdzie będę spał i co będę jadł. Nie wiem za co będę żył. Mam na szczęście bilet powrotny, co daje mi poczucie bezpieczeństwa. W razie trudności wystarczy doczołgać się do lotniska. Dreszczyk emocji przechodzi mi po kręgosłupie: albo przeżyję fantastyczną przygodę, albo przejdę przez piekło.

Pasażerowie szybko opuszczają lotnisko. Biorą swoje bagaże i spieszą się do domu, do hotelu, by w końcu odpocząć i zjeść kolację z rodziną, ze znajomymi, na bankiecie. Na dużej hali przylotów zostaję sam. Nie ma mojego bagażu. Jestem wyczerpany, a muszę wyjaśnić kwestię zniknięcia mojego plecaka. Idę do stanowiska: Rzeczy Zagubione. Ustalamy szczegóły dotyczące wyglądu bagażu i jego zawartości. Obiecują zrobić co w ich mocy. Niestety nie mogę podać im żadnego namiaru, pod którym mogliby mnie odnaleźć. Na ich twarzach pojawia się zdziwienie. Na koniec rozmowy oprócz słów otuchy otrzymuję także torbę z przyborami toaletowymi oraz możliwość zrobienia niezbędnych zakupów na koszt British Airways.

Tak więc jestem w „ziemi obiecanej”. Mam głowę, ręce i 70 dolarów. To ma mi wystarczyć do przeżycia przez najbliższy rok w tym obcym kraju.

Maciej Strzyżewski

str. 315, 10 rozdziałów

AmZm 2

Istnieje tylko jeden sposób zdobycia tej książki. Trzeba napisać maila z informacją, że chce się ją przeczytać oraz że chce się przekazać dowolny dar na Fundację Wszystko Jest Możliwe. Po takiej wiadomości wkładamy książkę w kopertę i wysyłamy do czytelnika:  fwjm.biuro@gmail.com , https://fwjm.org/wsparcie-dla-fundacji/

Reklamy

Comments are closed.